Pamiętam, było to dość dawno temu gdy byłam jeszcze dzieckiem ( w wieku szkolnym, może początek podstawówki). Wracałam ze szkoły do domu, gdy nagle minął mnie pies. Był ogromnych rozmiarów, wręcz przerastał mnie wzrostem. Mimo tak ogromnego "gabarytu" poruszał się z taką gracją, wdziękiem, a zarazem emanował od niego spokój i opanowanie (pies nigdy nie chodził na smyczy tylko szedł za swoją panią, mijając przechodniów bez większego zainteresowania:] )Postanowiłam dowiedzieć się, jaka to rasa (w czasach kiedy nie było internetu nie była to taka prosta sprawa). Moje poszukiwania więc rozpoczęłam od szkolnej biblioteki. Szukałam w różnych książkach, gazetach oraz encyklopedii. Okazało się, że pies (a raczej suczka)  była dogiem niemieckim o umaszczeniu błękitnym. Mogę powiedzieć, że zakochałam się w niej od pierwszego wejrzenia. Widywałam ją czasem na spacerach i zawsze nie mogłam oderwać od niej oczu :)Z tego "zauroczenia" w sumie "powstało" moje marzenie - posiadanie Doga Niemieckiego.

Niestety rodzice nigdy w życiu nie zgadzali się na tak dużego psa :( Były zawsze w naszym domu psy (kochane kundelki- Szarik, Saba, Dżeki,Tora, Morus, Brutus ) koty (Bonifacy, Filemon) ,ale w mojej głowie i sercu czekało miejsce na tego wymarzonego DOGA!!

Minęło sporo lat zanim w naszym (już w sumie w moim i mojego męża) domu pojawił się pierwszy dog. Oczywiście namówienie mojej drugiej "połówki" na doga również nie było takie proste jak początkowo mi się wydawało ...hehe .Po dłuuuugich, prośbach i namowach w końcu kupiliśmy pierwszego swojego (MOJEGO wymarzonego) doga. Piesek  wprawdzie nie był rodowodowy, ale pokochaliśmy go ponad wszystko ,przyjechał ze Szczytna  był o umaszczeniu żółtym . Na imię otrzymał  ZAHAR. Od początku był bardzo grzecznym, opanowanym, troskliwym i słodkim psiakiem, takim właśnie o jakim marzyłam:)))

Trzy lata później postanowiliśmy kupić "dozią "suczkę, tak bardzo zakochaliśmy się w rasie. Widok bawiących się dwóch dogów był przepiękny, godzinami gapiliśmy się jak "pociechy" bawią się wywijając przy tym niesamowite piruety. Wciągnęło mnie to tak bardzo, że nasza gromadka powiększała się a moje marzenie "rozrastało" się w raz z hodowlą.

Są chwile w których posiadanie doga "boli" choroba lub śmierć przyjaciela są wtedy łzy i ogromna pustka w sercu, tak wielka jak wielki jest DOG. Wtedy.... cierpię i nikt i nic nie jest w stanie ukoić mojego bólu....wtedy przychodzą do mnie moje pieski i zlizują z twarzy moje łzy. Dziękuję im...ŻE SĄ  ,zawsze przy mnie  w tych radosnych  i w tych smutnych chwilach.

 Teraz mogę śmiało napisać ,że jestem szczęśliwą osobą u boku swoich PSÓW !! 

 

Zaharku, dziękujemy Ci, że nauczyłeś nas kochać dogi :)

5 kwietnia odeszła nasze ESMERALDA...To dzięki niej postanowiliśmy hodować dogi, to ona urodziła pierwszy miot w naszej hodowli. Esmerko...dziękujemy Ci...

11 kwietnia odszedł nasz ukochany ALBERTO.... już nigdy jutro nie będzie takie samo jak kiedyś!!....biegajcie z Esmerką po zielonych łąkach...

ur. 16.07.2004r - zm. 11.04.2009r

Nasi przyjaciele są jak CICHE ANIOŁY  które podnoszą nas, gdy nasze skrzydła zapomniały jak latać..................moje na długo będą unieruchomione :(

Dla ukochanej ZAFIRKI która za szybko odeszła nie dając nacieszyć się mojemu sercu............

              ur. 27.01.2009r - zm. 27.10.2009r